27 lis 2009

Garth wraca na scenę!


Garth Brooks, jeden z gigantów muzyki country/rock/pop wraca na scenę po 9 latach muzycznej emerytury (2000-2009). Startuje z koncertem w Las Vegas.

Brooks ogłosił decyzję na konferencji prasowej w The Grand Ole Opry w Nashville, Tennessee, co potwierdził na kolejnej już w hotelu Wynn Las Vegas. Póki co ma być to mini-tour angaży dla mniej więcej 1000 osób.

Garth Brooks ma trzy córki w wieku 17, 15 i 13, którym poświęcił ostatnie lata rezygnując z koncertowania. Pełen powrót do klasycznych tournee i być może nagrania nowych albumów (oby!) zapowiada wstępnie na okres, kiedy najmłodsza córka pójdzie do college'u.

Pierwszy koncert w Las Vegas - 11 grudnia bieżącego roku.

I znowu mnie tam nie ma... ech...



Więcej: http://www.garthbrooks.com/

11 lis 2009

Włocławek i okolice na progu niepodległości 1918-1919

Serdecznie zapraszam na kolejną wystawę wirtualną przygotowaną przez zespół z Archiwum Państwowego w Toruniu Oddział we Włocławku.

11 listopada 1918 r., po 123 latach rozbiorów i 4 latach Wielkiej Wojny (1914-1918), Polska odzyskała niepodległość. Państwo nie było w pełni zjednoczone, nie miało ustalonych granic. Obejmowało obszar około 140 tysięcy kilometrów kwadratowych, na których mieszkało 14 i pół miliona ludzi.

11 listopada Rada Regencyjna Królestwa Polskiego powierzyła brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu kontrolę nad wojskiem, a dzień później misję utworzenia rządu narodowego. W rezultacie pertraktacji Piłsudskiego z niemiecką Centralną Radą Żołnierską, wojska niemieckie rozpoczęły proces ewakuacji, a ludność cywilna spontanicznie wzięła udział w rozbrajaniu żołnierzy okupanta. Podobnie było we Włocławku, który w nocy z 12 na 13 listopada opuściły władze niemieckie. Nastąpił początek odbudowy państwowości polskiej, stworzono ramy organizacyjne dla samorządu terytorialnego na szczeblu gmin i powiatów. Administracja miasta przeszła w ręce polskie. Rada Miejska w porozumieniu z miejscowymi ugrupowaniami politycznymi, instytucjami społecznymi, oświatowymi i kulturalnymi zaplanowała wybory na dzień 9 marca 1919 r. W styczniu 1919 r. z funkcji burmistrza zrezygnował Ludwik Bauer, powołany na ten urząd jeszcze w lutym 1918 r. Stanowisko burmistrza objął dotychczasowy drugi burmistrz - Stanisław Boryssowicz. Niezwłocznie podjęto działania zmierzające do uporządkowania spraw lokalnych, likwidując jednocześnie szyldy i napisy reklamowe w języku niemieckim.

Miasto znalazło się w jednym z najtrudniejszych okresów swojej historii. Wyraźne problemy demograficzne, niedobór lokali mieszkaniowych, straty w infrastrukturze, powszechne zjawisko przestępczości, spekulacji, lichwy i antagonizmów klasowych pogłębiały tylko chaos gospodarczy i rosnące bezrobocie. Okupacja niemiecka doprowadziła włocławski przemysł do ruiny. Z fabryk i zakładów przemysłowych Niemcy konfiskowali wyposażenie, zapasy surowców i gotowe wyroby z przeznaczeniem na cele wojenne, m. in. nitrocelulozę, potrzebną do produkcji materiałów wybuchowych oraz ligninę, jako materiał opatrunkowy dla rannych żołnierzy, produkowane przez Fabrykę Celulozy R. Saengera. Wojska niemieckie zaopatrywała także Młotownia Parowa I. Szwarca dostarczając osie wozowe dla transportu. Zły stan sanitarny miasta powodował rozwój chorób zakaźnych zarówno wśród ludzi, jak i zwierząt. Na domiar tego Niemcy zlikwidowali fabryki mydła A. Mirewicza i J. Hercszteina. Zamknięto również fabryki papy dachowej oraz browar W. Bojańczyka i wytwórnię wódek. Upadły także m. in. Cegielnia W. Bojańczyka, młyny solne Bałaszewa i Sterna, huta szkła "Helena", fabryka fajansu "Keramos".

Poprawa pogarszających się warunków życia codziennego, oświaty, opieki medycznej oraz rozwiązanie problemów z zaopatrzeniem w podstawowe artykuły żywnościowe stały się priorytetem dla polskich władz miasta i Komisarza Rządu Polskiego na powiaty włocławski i nieszawski, w osobie Wacława Podwińskiego. Włocławek i okolice musiały jeszcze w listopadzie 1918 r. zmierzyć się z groźbą dewastacji i grabieży. W tym czasie przez miasto przeszło ponad 19 tysięcy rosyjskich jeńców wojennych. Konieczne było zapewnienie wszelkich środków bezpieczeństwa, także z uwagi na realną groźbę rozszerzenia się w powiecie strajków chłopskich i robotniczych. W tym celu powołano oddziały tzw. Straży Obywatelskiej, co było przyczynkiem do utworzenia policji państwowej i ziemskiej, funkcjonującej już od końca listopada. Komendantem dla m. Włocławka został ppłk Maciejewicz, dla powiatu włocławskiego - por. Albrecht. Niestety, w początkowym okresie nie spełniała ona należycie swoich zadań. Brak dyscypliny i poszanowania regulaminu, a także niedobór broni - to główne przyczyny jej niewydolności. Z czasem jednak sytuacja uległa poprawie.

Z początkiem roku 1919 we Włocławku nasilały się tendencje antysemickie, dewastowano i rabowano sklepy żydowskie. Komisarz Podwiński w swoich raportach inspiratorów tych zajść określił jako "komunistów-bolszewików". W połowie stycznia policja, wojsko i Straż Ogniowa opanowały sytuację. W mieście ponownie wybuchła jednak fala strajków robotniczych w proteście przeciwko fatalnym warunkom płacowym, tym razem w Celulozie. Akcją kierowali przedstawiciele skrajnych ugrupowań lewicowych. W obawie, iż napięcia społeczne przybiorą na sile szczególnie przed nadchodzącymi wyborami do Sejmu Ustawodawczego (26 stycznia 1919 r.) oraz sejmików powiatowych, rad miejskich i gminnych, Podwiński uzyskał zgodę na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Mimo zaciętej rywalizacji politycznej w atmosferze niepokoju wybory przebiegły spokojnie, jednakże przy stosunkowo niewielkim zainteresowaniu społeczeństwa. To niezwykle istotne dla odrodzonego Państwa Polskiego wydarzenie, a także działania lokalnych władz, doprowadziły do względnego uporządkowania spraw politycznych, gospodarczych i wyciszenia rewolucyjnych nastrojów społecznych. W końcu 1919 roku dało się odczuć pierwsze objawy ożywienia gospodarczego i wzrost inwestycji, zahamowane niestety przez ofensywę bolszewicką w roku 1920. Do przypieczętowania odzyskanej niepodległości pozostała jeszcze kwestia uregulowania granic państwa.

Powyższe wydarzenia doskonale przedstawiają materiały archiwalne z okresu międzywojennego stosunkowo bogato zachowane w zasobie Archiwum Państwowego w Toruniu Oddziału we Włocławku. Wybrane na niniejszą wystawę akta prezentują główne problemy, z jakimi borykało się społeczeństwo Włocławka i okolic w pierwszych miesiącach niepodległości zarówno w dziedzinie gospodarki, bezpieczeństwa publicznego, opieki medycznej, oświaty, jak i na polu politycznym.

Wystawę otwiera ważne dla Włocławka wydarzenie - powołanie Ludwika Bauera na urząd burmistrza miasta w lutym 1918 r. oraz pismo Cesarsko-Niemieckiego Szefa Powiatu Włocławskiego w sprawie przekazania administracji i akt w ręce polskie. Problemy gospodarcze i napięcia społeczne oraz podejmowane inicjatywy zmierzające do ich przezwyciężenia obrazują sprawozdania z działalności Komisarza Rządu Polskiego na powiaty włocławski i nieszawski, Starosty, Wydziału Powiatowego Włocławskiego oraz akta Magistratu.

Prezentację kończy pismo Rady Miejskiej w sprawie oddelegowania przedstawicieli na obchody pierwszej rocznicy opuszczenia kraju przez okupantów - 11 listopada 1919 r., a także apel kolejarzy do społeczeństwa w sprawie uczestnictwa w uroczystościach rocznicowych.

http://torun.ap.gov.pl/index-show-niepodleglosc_wloclawek.html


27 paź 2009

Ech, wspomnienia...

Stare dobre czasy, gdy w osiedlowych kablówkach było wszystko, bez kodowania... CMT, VoA i kilka innych stacji, które grały jakże ruszające kawałki jednego z tytanów country. George Strait, bo o nim mówię, na żywo... i "One night at a time"


31 sie 2009

"Pięć Minut przed Burzą" - pierwsza wystawa wirtualna AP w Toruniu

W imieniu Archiwum Państwowego w Toruniu oraz Pani Dyrektor mgr Beaty Herdzin z przyjemnością informuję i zapraszam do odwiedzenia naszej pierwszej wirtualnej wystawy zatytułowanej "Pięć Minut przed Burzą". Wystawę będzie można obejrzeć już od dnia 1 września b.r. na nowej stronie internetowej Archiwum: www.torun.ap.gov.pl
Wystawa poświęcona jest ostatnim chwilom przed wybuchem II wojny światowej oraz gorączkowym działaniom tuż po jej wybuchu, w trakcie kampanii wrześniowej. Prezentuje w wirtualny sposób różnorodne w formie archiwalia z zasobu Archiwum Państwowego w Toruniu oraz Oddziału we Włocławku.

Z wybranych na wystawę materiałów z jednej strony wyłania się obraz codziennego życia miast Torunia i Włocławka i ich mieszkańców, wraz z dalekosiężnymi planami i nadziejami na przyszłość, z drugiej zaś strony widoczne są: lęk przed narastającą agresją i roszczeniami niemieckiego sąsiada i próby przygotowań do nieuniknionej wojny.


Wystawa podzielona została na dwie części dotyczące osobno Torunia oraz Włocławka. Niestety, z terenu Włocławka z okresu lata 1939 roku zachowało się bardzo niewiele archiwaliów, być może zaginęły w wyniku działań wojennych. W związku z tym szerzej prezentowane są planowane w tym mieście na rok 1939 różnorodne przedsięwzięcia, w tym budowlane. Z zachowanych akt wynika także, że miasto przed wybuchem wojny miało problem z epidemią duru (tyfusu) plamistego w środowiskach robotniczych. Na tle skąpo zachowanych archiwaliów wyjątkowy walor posiada zachowany w zbiorach Oddziału Archiwum we Włocławku protokół posiedzenia Oddziału PCK we Włocławku z dnia 1 września 1939 roku. Zawiera on plan działania na czas wojny i przewiduje pomoc sanitarną i opiekę na rannymi i żołnierzami, zarówno armii polskiej, jak i niemieckiej.


Dla Torunia z okresu lata 1939 roku zachowało się nieco więcej archiwaliów, dotyczących zarówno życia codziennego, jak i przygotowań do wojny. Szczególnie poruszające są informacje o przedsięwzięciach planowanych na sierpień i wrzesień 1939 roku, a wśród nich plakaty ostatnich przedstawień teatralnych czy letnia ramówka rozgłośni regionalnej Polskiego Radia. Zachowały się także sprawozdania z kolonii letnich, których sierpniowe turnusy zostały przerwane nakazem powrotu dzieci do domów.


Narastające napięcie polityczne widać między innymi w poufnych raportach policyjnych, dotyczących na przykład rewizji w domach Niemców „politycznie podejrzanych” (z dnia 31 sierpnia 1939!) oraz w podaniu Polaka z Gdańska, który z powodu prześladowań narodowościowych prosi o zgodę na osiedlenie w Polsce. Toruń szczególnie dokładnie przygotowywał się do ataku gazowego oraz do ataku z powietrza, organizując obronę przeciwlotniczą, co znalazło odzwierciedlenie w licznie zachowanych instrukcjach dla służb miejskich oraz w zestawieniach różnorodnego typu schronów. Akcja mobilizacyjna rozpoczęła się w ostatnich dniach sierpnia. W Archiwum Toruńskim zachowały się liczne karty powołania osób i środków transportu (np. roweru). Mimo grozy nadciągającej wojny lekko humorystyczną wymowę ma pismo z dnia 31 sierpnia 1939 roku wysłane przez Bolesława Hozakowskiego, właściciela firmy "Skład i Hodowla Nasion" do Zarządu Miejskiego w Toruniu, w sprawie błędnego ujęcia w planie mobilizacyjnym produkowanych przez niego cebul i nasion kwiatów i warzyw jako cebuli i włoszczyzny. Zachowana z pierwszych dni września bardzo nieliczna korespondencja pokazuje chaos ewakuacji, ale z drugiej strony również próby zorganizowania życia codziennego w czasach wojny. Część toruńską wystawy kończy rzeczowa informacja o braku miejsc do pochówku na cmentarzu wojskowo-garnizonowym.

Beata Herdzin,

Dyrektor Archiwum Państwowego w Toruniu


Prawa autorskie do tekstu i zdjęć: Archiwum Państwowe w Toruniu

24 sie 2009

"Problemy archiwistyki" Nr 3/2009

Ukazał się numer 3 e-kwartalnika "Problemy archiwistyki". Artykuły w plikach pdf do poczytania na ----> Problemy Archiwistyki <----

Władysław Stępniak
W czym może przeszkadzać zasada proweniencji?

Waldemar Chorążyczewski
Archiwista – teoretyk? Archiwozof? Archiwistyk?

Krzysztof Stryjkowski
Akta niemieckiej listy narodowościowej i ich pozostałość w Archiwum Państwowym w Poznaniu

Dariusz Grot
Dostępność zasobów archiwów państwowych (część czwarta)

Wioletta Lipińska
Z problematyki narastającego zasobu archiwalnego w zakresie projektów budowlanych w świetle przepisów prawa (wprowadzenie)

Anna Barszcz
Głos w sprawie archiwów wyodrębnionych

Stanisław Sierpowski
Aleksandro Gionfrida, L’Italia e il coordinamento militarne „interalleato” nella prima guerra mundiale

16 sie 2009

Sentymentalnie i ...jeszcze na lato

Kolejny artysta, którym niegdyś się zainteresowałem i którego do dziś z przyjemnością słucham czekając na kolejne albumy.

Alan Eugene Jackson (url. 17 października 1958 roku w Newnan,w stanie Georgia) - jego muzyka zawiera w sobie elementy honky tonk oraz mainstreamu gatunku, słychać także wpływy klasycznej odmiany country. W latach 90. jeden z najpopularniejszych artystów tego stylu. Nagrał 12 albumów studyjnych oraz wiele kompilacji. Sprzedał ponad 50 milionów płyt. Ponad 50 jego singli znalazło się w prestiżowym zestawieniu Billboard Top 30, w tym połowa okupowała 1. miejsce. Członek Grand Ole Opry. Ma swoją gwiazdę w Music Hall of Fame w Georgii.

Cyt. za:
http://www.miastomuzyki.pl/biografia-alan-jackson,8054
http://www.alanjackson.com/

Na początku marca 2008 roku, z ukazaniem się następnego albumu "Good Time" fani mogli odetchnąć z ulgą, bo wydawnictwo stylistycznie wróciło do korzeni gatunku. Promował go singiel "Small Town Southern Man". Z tego krążka pochodziły także takie przeboje jak "Country Boy" i "Sissy's Song", która dedykowana została długoletniej przyjaciółce rodziny – Leslie "Sissy" Fitzgerald, tragicznie zmarłej w poprzednim roku.

Z tego albumu pochodzą dwa utwory, które w ostatnich tygodniach towarzyszą mej letniej tułaczce po tym świecie, mianowicie: "I Still Like Bologna" oraz wakacyjny "Laid Back 'N Low Key (Cay)".

"I Still Like Bologna" to nic innego, jak wspomnienie starych czasów, gdy człowiek żył w zgodzie z naturą, bez nowinek technicznych. Ech... to nie wróci już. Jednocześnie słowa nie skreślają tego, co otrzymaliśmy dzięki rozwojowi nauki i techniki. To ułatwia życie... W jakim stopniu? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie. Posłuchajcie zresztą.

Alan Jackson - "I Still Like Bologna"



Parę słów od Alana:



Alan Jackson - "Laid back 'N low key"

11 sie 2009

Wakacje z naturą i historią

Kilka dni urlopu spędziłem w zachodniej części Pojezierza Wałeckiego, na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego. Niezwykle urokliwe okolice Wałcza, Mirosławca, Tuczna i okolicznych wsi - Starej i Nowej Korytnicy, Nowej Studnicy, Łowicza Wałeckiego zapewniają ciszę i spokój ducha, wywołują uśmiech i dobry nastrój, jako efekt obcowania z dziewiczą przyrodą, z dala od cywilizacji, przemysłu i miejskiego hałasu.






Warty odwiedzenia jest rezerwat przyrody "Mszary Tuczyńskie", niezapomnianych wrażeń dostarcza obszar chronionego krajobrazu "Puszcza nad Drawą", liczne jeziora i lasy sosnowe. Tereny sprzyjają wędrówkom pieszym i rowerowym.






Innym ciekawym miejscem jest tzw. Czarodziejska Górka położona 9 km od Wałcza, pomiędzy Strącznem a Rutwicą. Woda płynie w górę, samochód całkowicie wyhamowany i "na luzie" sam wjeżdża pod górkę. Sprawdzone! Polecam.

Miłośnicy historii również znajdą tu coś dla siebie. Wał Pomorski (niem. Die Pommernstellung) – poprawniej nazywany Pozycją Pomorską był linią fortyfikacji niemieckich wybudowanych w latach 1932-1937 i rozbudowanej w latach 1938-1939 i 1944-1945 na ówczesnej wschodniej granicy Niemiec w rejonie Pojezierza Zachodniopomorskiego. Całkowita długość pozycji w roku 1937 wyniosła ok. 235 km.

Pozycja ta w założeniu twórców miała być tylko tzw. pozycją umocnioną, rozbudowaną pozycją polową osłaniającą rejony koncentracji wojsk i osłaniającą Pomorze Zachodnie w razie uderzenia wojsk polskich. Do końca 1937 roku zrealizowano budowę fortyfikacji od Czechowa koło Gorzowa Wlkp. na południu aż do okolic Białego Boru i Cybulina (południowy brzeg jeziora Bobięcińskiego Wielkiego). Dalej Wał Pomorski miał być tylko tzw. odcinkiem mobilizacyjnym wzmacnianym fortyfikacją polową tylko na wypadek wojny i biegł w stronę Darłówka gdzie miał stykać się z Bałtykiem. Wał Pomorski zawierał w sobie wiele znaczących fragmentów; rejon Wałcza to najpotężniejszy węzeł schronów na obecnym terenie Polski. Na szczycie Góry Wisielczej (151 m n.p.m.) koło Strzalin powstała jedna z największych grup warownych w fortyfikacji niemieckiej, która posiadała około 800 m potern. Całość przez okres wojny nie była obsadzona i otwarta na działalność wywiadu, także polskiego.

W 1944 podjęto decyzję o przygotowaniu Wału do obrony. Pozycję uzupełniono o pozycje polowe, wybudowano kilkaset lekkich schronów dla ckm typu Ringstand 58c zwanych potocznie Tobrukami. Nieukończone fortyfikacje Wału blokowały marsz Armii Czerwonej i Wojska Polskiego od stycznia do marca 1945.

W Wałczu czynny jest obecnie skansen na pozostałościach tzw. Grupy Warownej "Cegielnia". W okolicach wsi Zdbice miało miejsce przełamanie Wału Pomorskiego, we wsi znajduje się tablica pamiątkowa oraz Izba Pamięci.

W Strzalinach na południowy wschód od wsi Góra Wisielcza (151 m n.p.m.), pozostałości grupy warownej "Góra Wisielcza", fortyfikacji Wału Pomorskiego (1933-38). Schron ten był najsilniejszą grupą warowną ze wszystkich umocnień niemieckich okresu drugiej wojny światowej. Niezagospodarowane podziemne korytarze o łącznej długości 800 metrów, upodobały sobie nietoperze na jedno z największych w Polsce zimowisk. Od 13 czerwca 2008 teren wraz z otaczającym wzgórze lasem sosnowym (17,83 ha) w rezerwacie przyrody "Strzaliny koło Tuczna".

Zamek w Tucznie - legenda. Urlop 2009

Biała Dama

Na początku XV stulecia, jeden z właścicieli tuczyńskiego zamku ożenił się z piękną panną ze świetnego , wielkopolskiego rodu. Nie było to jednak małżeństwo udane i między młodymi rychło zaczęły się niesnaski. Kiedy pan zamku wyjechał na królewskie wezwanie do Krakowa, pani nawiązała tajemny romans z młodym sokolnikiem.

Kochankowie spotykali się w jednej z komnat we wschodniej wieży, gdzie pani dla niepoznaki kazała ustawić swe krosna i kołowrotek.

Czas jednak szybko mijał i po kilku miesiącach wrócił na zamek jego właściciel. Któregoś dnia zorganizowano polowanie na ptactwo wodne, w którym uczestniczył cały dwór. W czasie łowów zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Pani zamku, strzelając z kuszy do skrytego w szuwarach stadka cyranek, trafiła sokolnika.

Młodzieniec zmarł jeszcze tego samego dnia. Rozpacz młodej pani nie miała granic. Zamknęła się w komnacie na wieży, nie dopuszczając do siebie nikogo. Jakiś czas potem znaleziono ją martwą. Ponoć sama zadała sobie śmierć wypijając truciznę. Pochowano ją jednak z należytą czcią w rodzinnym grobowcu.

W zamku jednak od tego czasu dzieją się dziwne rzeczy. Zza zamkniętych drzwi komnaty na wieży dochodzi turkot kołowrotka, a przez okienko widać migocące światełko. W nocy spotkać można na zamkowych korytarzach dwie zjawy: młodej kobiety w bieli i giermka z sokołem ubranego w zielony strój myśliwski...

Cyt. za: http://www.zamek-tuczno.pl/?legenda,2

Zamek w Tucznie - urlop 2009


Najwcześniejsze historyczne zapisy źródłowe stwierdzają: "Hasso von Wedel, pierwszy właściciel Tuczna przejął w XIIIw. ceglany dom polskiego księcia Wielkopolski”. Nie ma potwierdzenia, że dom znajdował się w tym samym miejscu, gdzie obecny Zamek w Tucznie, ale z pewnością historia Zamku zaczyna się w tamtych czasach.

Pierwszy, ceglano - kamienny gotycki dom został wzniesiony na kwadratowym planie 35x35 m. z kwadratowym dziedzińcem otoczonym grubym, ceglanym murem, ze wschodnim skrzydłem dla mieszkańców. Położony na szczycie stromego wzgórza, otoczony wodami dwóch jezior i bagnami z trzech stron, Zamek był dobrze bronioną fortecą, dominującą nad miasteczkiem Tuczno.

W 1331 roku osada została obdarzona przez rodzinę Wedlów prawami miejskimi. Przez 200 lat miasto i Zamek były świadkami zgromadzń rodziny i jej politycznych spotkań. W 1542 roku gdy aspekty religijne poróżniły Wedlów - rodzina rozdzieliła się na dwie gałęzie. Jedna z nich przyjęła nazwisko Wedel - Tuczyński (od nazwy miasta) i związała się ściśle z Polską.

Od tego czasu zaczęła postępować dalsza przebudowa Zamku. Po przeciwnej stronie skrzydła mieszkalnego został wybudowany nowy budynek z głębokimi piwnicami o wymiarach 8x11 m. W XVI w. rodzina Wedlów Tuczyńskich zmodernizowała rezydencję. Między rokiem 1542 i 1581 Stanisław Tuczyński przeprowadził ogólną przebudowę gotyckiego Zamku, tworząc w ten sposób całkowicie nowy, renesansowy budynek.

Szesnastowieczne przebudowy Zamku nie zniszczyły gotyckiego układu dziedzińca zamkniętego siedmiometrową ścianą ceglaną. Lata 1608-1631 przyniosły dalsze zmiany. Krzysztof Tuczyński dodał dwa kompletnie nowe, zachodnie i południowe skrzydła. Dziedziniec został zamknięty trzema skrzydłami i ceglanym murem.

W XVII w. fasady tych skrzydeł otrzymały nowy barokowy kształt a dziedziniec otwarto przez zburzenie muru. W ten sposób średniowieczna twierdza została przemieniona, zgodnie z ówczesną modą, w bogatą rezydencję rodziny Tuczyńskich.

Wraz ze śmiercią ostatniego z Wedlów - Andrzeja Tuczyńskiego w 1717 r. Zamek przechodził z rąk do rąk, stając się coraz bardziej zaniedbany. W 1772 r. miasto Tuczno i Zamek dostały się pod panowanie pruskie. W 1846 r. zachodnie skrzydło zostało kompletnie przebudowane, lecz Zamek ciągle nie stracił swego monumentalnego charakteru.

Na początku XX w. list burmistrza Tuczna mówi, że Zamek został prawie całkowicie zniszczony. Po interwencji władz Piły i Berlina budynek został odnowiony i przekazany jako szpital niemieckiej charytatywnej organizacji “Caritas”.

Podczas wojny Zamek tworzył, ogniwo umocnień stanowiących linię niemieckiej obrony “Wał Pomorski”. Wraz z zabudowaniami rynku został wysadzony w powietrze przez wycofujące się wojska radzieckie w 1946 roku. Rekonstrukcja rozpoczęła się w 1966 roku. Po drobiazgowych historycznych i architektonicznych studiach rekonstrukcję zakończono i Zamek otwarto w 1976 r. jako Dom Architektów: Stowarzyszenie Architektów Polskich.

Cyt. za: http://www.zamek-tuczno.pl/?historia,3

Więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Tucznie

Tuczno (hist. Thuitz, niem. Tütz) – miasto w woj. zachodniopomorskim, w powiecie wałeckim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Tuczno. W latach 1975-1998 miasto administracyjnie należało do woj. pilskiego. Położone w zachodniej części Pojezierza Wałeckiego, na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego.

Pierwsze pisane wzmianki o miejscowości Tuczno pochodzą z 1306 roku. Zaczątkiem dzisiejszego miasta była prawdopodobnie słowiańska osada. Tuczno w 1331 roku otrzymało prawa miejskie na prawie brandenburskim. Jednak od wcześniejszych już lat, miasto było prywatną własnością rodziny Wedlów, której przedstawiciele byli ważnymi osobistościami w ówczesnej Wielkopolsce. Ich rządy trwały do połowy XVIII wieku kiedy ród Wedlów-Tuczyńskich całkowicie wygasł. Wtedy to Tuczno i okoliczne miejscowości przeszły pod władanie różnych osób aby w 1772 roku przejść (w wyniku I rozbioru Polski) pod władzę pruską. Ich panowanie trwało 173 lata do 1945 roku.

W latach 20. i 30. XX wieku władze niemieckie poleciły wybudować w mieście i okolicach olbrzymie umocnienia które w czasie II wojny światowej weszły w skład umocnień Wału Pomorskiego. Bunkry te po wojnie zostały wysadzone w większości w powietrze przez żołnierzy 47 Armii Radzieckiej. Tuczno zostało zajęte przez żołnierzy radzieckich 11 lutego 1945 roku. Zabudowa miasteczka legła w gruzach, straty sięgnęły 80%.

Miasto zostało ponownie włączone do Polski, zaś jego ludność wysiedlono do Niemiec. Po wojnie nastąpiła odbudowa i rozbudowa miasta, jednak utraciło ono swój pierwotny charakter wskutek nieprzemyślanej zabudowy. Efektem tego są nieciekawe bloki w centrum miasta i praktycznie brak starej zabudowy. Do 1999 roku Tuczno było najmniejszym miastem województwa pilskiego. Obecnie jest jednym z mniejszych miast województwa zachodniopomorskiego.

--------
Zdjęcia własne.

2 sie 2009

Premiera nieznanych utworów Mozarta


Serwisy donoszą, iż w archiwum Międzynarodowej Fundacji "Mozarteum" odnaleziono i zidentyfikowano jako kompozycje własne Wolfganga Amadeusza Mozarta zapisy dwóch utworów fortepianowych. Mozart napisał je ponoć jeszcze przed ukończeniem 10 roku życia.
Utwory mają zostać wykonane w rodzinnym domu Mozarta w Salzburgu, w którym mieszkał w latach 1773-1780. Obecnie mieści się tam muzeum jemu poświęcone.
To już nie pierwsze takie odkrycie. W styczniu br. odnaleziono inny utwór Mozarta w jednej z francuskich bibliotek.

Wolfgang Amadeusz Mozart zmarł w wieku 35 lat, pozostawił po sobie ponad 600 utworów muzycznych.

Miło by było kiedyś uczestniczyć w takim wydarzeniu... Póki co pozostaje "telewizyjny" noworoczny koncert w Wiedniu. Cóż...

26 lip 2009

"Octowy Joe" i... powrót do przeszłości


Przeglądając oferty amerykańskich antykwariatów znalazłem kilka ciekawych pozycji za raptem kilka dolarów. Jako, iż od zawsze dobrze czytało mi się listy i pamiętniki, sięgnąłem (ponownie) po zbiór korespondencji i relacji jednego z amerykańskich generałów - Josepha Warrena Stilwella (1883–1946). Nie przypadkowo. Tematyka działań wojennych na Dalekim Wschodzie fascynuje mnie nie od dziś.

Otrzymujemy zbiór relacji i listów kierowanych przez generała do żony, Winifred A. Stilwell aż do czasu jego odwołania jako dowódcy w 1944 roku. Język, jakim posługuje się Stilwell nie jest zbyt górnolotny. Jak mówił, tak pisał. Wprost, jak żołnierz. Cięty konkretny język, maniery, anglofobia, sprawiła, iż otrzymał przydomek "Octowy Joe". To się świetnie czyta!

Od 1941 r. na prośbę Chiang Kai-Sheka, lidera chińskich nacjonalistów Stilwell (od 1943 r. mianowany zastępcą Vice Admirała Lorda Louisa Mountbattena na obszarze południowo-wschodniej Azji) – objął dowodzenie nad trzema chińskimi dywizjami, brygadami tzw. "Merrill's Marauders" oraz birmańskimi Chindits. Przegrał, wycofał się do brytyjskich Indii. Przekonał Mountbattena do ofensywy lądowej w Birmie, aby otworzyć korytarz łączący armie w Indiach i Azji Południowo-Wschodniej z Chinami.

Stilwell nalegał także, by wybudować szlak komunikacyjny łączący węzeł kolejowy Ledo w indyjskim stanie Assam z Bhamo w północnej Birmie. Szlak ten, the Ledo Road, miał ułatwić transport zaopatrzenia dla sił alianckich, które znalazły się w trudnym położeniu wskutek zajęcia przez Japończyków głównej arterii komunikacyjnej w Birmie zwanej szlakiem birmańskim, the Burma Road.

Z czasem, w wyniku nieporozumień co do prowadzenia działań i kwestii dowodzenia oddziałami chińskimi, na prośbę Chiang Kai-Sheka "Octowy Joe" został w październiku 1944 r. odwołany z Azji.

Do końca życia pozostawał w czynnej służbie. Zmarł na raka żołądka 12 października 1946 r. w Presidio w San Francisco. Jego prochy rozrzucone zostały nad Pacyfikiem, a tablica pamiątkowa umieszczona na cmentarzu West Point.

Książkę polecam, nie tylko fascynatom historii wojskowości, ale każdemu, kto lubi patrzeć oczami bezpośrednich świadków jakże tragicznych wydarzeń.

25 lip 2009

"Some broken hearts never mend"

W polskim tłumaczeniu posłuchałem dziś podczas Pikniku Country w Mrągowie (2009). Wolę jednak wykonanie Dona Williamsa. Jeden z moich ulubionych kawałków. Coffee black, cigarette, start this day like all the rest... No może poza "cigarette", bo to w grę nie wchodziło i nie wchodzi :)



"Problemy Archiwistyki" Nr 2/2009

Od dwóch miesięcy dostępny jest dla czytelników drugi numer "Problemów Archiwistyki", elektroniczne czasopismo wydawane przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych.

Numer zawiera artykuły traktujące o ważkich i bieżących sprawach nurtujących archiwistów, zarówno praktyków, jak i teoretyków:

Waldemar Chorążyczewski, Wiesława Kwiatkowska
-Sylwetka i kompetencje absolwenta studiów archiwistyki i zarządzania
dokumentacją

Andrzej Klubiński
-Prace naukowe jako zobowiązanie archiwów państwowych. Kilka uwag w świetle ustawy o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach

Władysław Stępniak
-Nieporozumienie dotyczące „Pamięci Świata”

Robert Górski
-Archiwa osobiste. Problemy gromadzenia, opracowania i udostępniania

Monika Panter
-Rozwój polskiej terminologii archiwalnej

Anna Sobczak
-Europeana – Prototyp Europejskiej Biblioteki Cyfrowej łączącej w sobie: biblioteki, archiwa, muzea oraz kolekcje audiowizualne

Dariusz Grot
-Dostępność zasobów archiwów państwowych (część trzecia)

Anna Sobczak
-K. Smith, Planning and implementing electronic records management: a practical guide, Facet Publishing

Wydanie dostępne jest pod adresem:
----> Problemy Archiwistyki <----

Od tego wszystko się zaczęło...

Wszystko, czyli droga którą podążam. Pewne wartości, zainteresowania, których pozbyć się jest już trudno. Ot, z wiekiem typ staje się coraz mniej reformowalny. Czasem to dobrze, czasem nieco przeszkadza.

Troyal Garth Brooks i jego twóczość. Urodzony 7 lutego 1962 w Tulsa, Oklahoma, USA jeden z najbardziej znanych amerykańskich wokalistów i autorów country/rock. Jego płyty rozeszły się w ponad 100-milionowym nakładzie, na koncerty przyciągał większe tłumy niż np. Madonna, a to za sprawą kontaktu, jaki łączył go z publicznością. Już jako dziecko często śpiewał na uroczystościach rodzinnych. Najbardziej interesował go jednak sport. Otrzymał stypendium sportowe na Oklahoma State University w rzucie oszczepem. W 1984 roku ukończył studia na kierunku reklama. Po ukończeniu studiów zaczął profesjonalnie zajmować się muzyką. Początkowo występował w klubach i barach w Oklahomie, śpiewając i grając na gitarze – najczęściej w klubie Tumbleweed w Stillwater. W 1985 roku zwrócił na siebie uwagę Roda Phelpsa, który zaproponował mu nagranie pierwszego demo. Brooks pojechał na jeden dzień do Nashville, aby spróbować podpisać kontrakt płytowy.

Pierwsza płyta okazała się strzałem w dziesiątkę. Album pt. „Garth Brooks” z 1989 roku dotarł do 2. miejsca na liście US Country. Z niego pochodzą jedne z najbardziej znanych utworów: „Much Too Young (To Feel This Damn Old), „If Tomorrow Never Comes”, „Not Counting You” , i dogłębnie poruszający „The Dance”.  

Kolejny album - „No Fences”, wydany w 1990 roku, gościł dwadzieścia jeden tygodni na pierwszym miejscu listy Billboard country.  Album dotarł także na trzecie miejsce listy pop i jest najlepiej sprzedającą się płytą artysty. Znalazły się na nim m. in. jedna z najbardziej charakterystycznych piosenek Brooksa - „Friends in Low Places”. Ponadto krążek promowały dramatyczny i kontrowersyjny „The Thunder Rolls”, filozoficznie ironiczny „Unaswered Prayers” oraz „Two of a Kind, Workin’ on a Full House” – wszystkie wspięły się na szczyty list przebojów country. Choć jego muzykę określa się jako country, pozostawał pod silnym wpływem bardów - Jamesa Taylora i Dana Fogelberga oraz rockmanów lat 70. XX wieku: Freddiego Mercury’ego, Billy Joela i Bruce’a Springsteen’a. Podczas koncertów artysta używał mikrofonu bezprzewodowego, aby móc bez problemów biegać po scenie. Artysta używał również iście rockowych środków przekazu, aby ożywić zwykle bardzo mało żywiołowe koncerty country (wzorem dla niego był tu chociażby zespół Kiss i Chris LeDoux).

Trzeci album artysty, „Ropin’ the Wind” ukazał się we wrześniu 1991 roku i już przed rozpoczęciem sprzedaży złożono zamówień na cztery miliony kopii. Płyta osiągnęła 1. miejsce na liście pop – po raz pierwszy w historii był to album country. Muzyka zawarta na krążku była mieszanką pop country i honky tonk. Promowały ją utwory „Shameless” (cover Billy Joela), „What She’s Doing Now” i „The River”. Płyta jest drugim, najlepiej sprzedającym się krążkiem w historii artysty, a jej wydanie poprawiło sprzedaż dwóch pierwszych płyt do tego stopnia, że Brooks stał się pierwszym w historii artystą country, którego jednocześnie trzy płyty znajdowały się na liście dwudziestu najlepiej sprzedających się w jednym tygodniu.

W 1992 roku będąc świadkiem zamieszek na tle rasowym w Los Angeles, napisał utwór „We Shall Be Free” pomujący tolerancję. Wykonał go m. in. na koncercie inauguracyjnym prezydenta-elekta Baracka Obamy w 2009 roku. Utwór znalazł się na kolejnym albumie Brooksa, „The Chase”. Ze względu na treść "Wee Shall Be Free" był rzadko puszczany przez radia grające muzykę country i został zbojkotowany przez konserwatywną publiczność country. Dotarł zaledwie do 12. miejsca na listach przebojów. Mimo to artysta za jej wykonanie na koncertach najczęściej dostawał owacje na stojąco. 

Kolejny album - „In Pieces” - również stał się numerem jeden, mimo opóźnienia w dostawie płyty do sklepów. Wielu fanów nie chciało pogodzić się z tym, że płyta nie ukazała się na całym świecie w tym samym czasie. Z powodu późniejszej daty premiery w Wielkiej Brytanii najwierniejsi fani kupili płytę drogą wysyłkową, co spowodowało, że znalazła się ona w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się płyt jeszcze przed premierą. Kiedy oficjalnie ukazała się na Wyspach w 1994 roku dotarła na szczyt notowania. Aby wspomóc sprzedaż, Brooks ruszył w trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. Choć grał w dużych salach – między innymi na Wembley Arena – bilety na koncerty były w 100% wyprzedane. Brooks pojawił się także w wielu programach radiowych i telewizyjnych, gdzie był często wyśmiewany przez prezenterów, jako artysta, który sprzedaje miliony płyt, choć nikt o nim nie słyszał.

W tym samym roku Brooks złożył hołd swoim idolom – zespołowi Kiss. Nagrał własną wersję utworu „Hard Luck Woman” na płytę „Kiss My Ass: Classic Kiss Regrooved”. Znalazły się na niej nowe wersje utworów grupy w wykonaniu innych artystów. Brooksowi jako jedynemu towarzyszyli muzycy Kiss. Utwór, choć hardrockowy, trafił na listy przebojów country.

W listopadzie 1995 roku Brooks wydał płytę z całkowicie nowym materiałem. Krążek nosił tytuł „Fresh Horses. W pół roku od sprzedaży krążek sprzedał się w ilości trzech milionów kopii. Jednak pomimo obiecującego początku sprzedaż szybko zmalała i płyta osiągnęła status „zaledwie” poczwórnej platyny. Dwa utwory: „She’s Every Woman” i „The Beaches of Cheyenne” trafiły na pierwsze miejsca list przebojów, natomiast singiel „The Fever”, będący coverem zespołu Aerosmith okazał się pierwszym, który nie trafił do pierwszej dziesiątki notowań.

W listopadzie 1997 roku ukazał się siódmy album studyjny Brooksa zatytułowany „Sevens”. Zadebiutował na pierwszych miejscach na listach zarówno country jak i Billboard 2000. Stał się czwartym w historii muzyka albumem, który sprzedał się w ilości ponad dziesięciu milionów egzemplarzy. Dwa utwory stały się numerami jeden na listach: „Two Pina Coladas”, „To Make You Feel My Love”. Na płycie pojawił się utwór zaśpiewany w duecie z Trishą Yearwood, zatytułowany „In Another’s Eyes”.

W 1999 roku Brooks, jego wytwórnia Red Strokes Entertainment i Paramount Picture podjęli działania w celu nakręcenia filmu „The Lamb” o życiu fikcyjnego muzyka rockowego Chrisa Gainesa. Brooks miał zagrać w nim główną rolę. Aby wzmóc zainteresowanie produkcją, artysta wydał w październiku płytę „Garth Brooks In… The Life of Chris Gaines”, która miała być pre-soundtrackiem. Choć krytycy chwalili Brooksa za eksperyment, fanom pomysł raczej nie przypadł do gustu. Płyta sprzedała się w ilości zaledwie dwóch milionów egzemplarzy, a wytwórnia ze względu na niskie zainteresowanie, wycofała się z pomysłu kręcenia filmu. Pomimo tego po raz pierwszy Brooksowi udało się zamieścić utwór na liście US Top 40 Pop. Była to piosenka „Lost In You”. W tym samym roku założył fundację Teammates for Kids, która przekazuje fundusze na sportowy rozwój dzieci. Ponadto artysta wspiera wiele innych fundacji i akcji charytatywnych. W styczniu 2008 roku muzyk postanowił zagrać pięć charytatywnych koncertów na rzecz ofiar pożarów w Kalifornii. Bilety na wszystkie koncerty rozeszły się w niecałą godzinę.

26 października 2000 roku, z powodu frustracji wynikającej z konfliktów pomiędzy karierą, a życiem osobistym, Brooks ogłosił, że odchodzi na muzyczną emeryturę, przestaje nagrywać i koncertować. Capitol Records zorganizowało z tego powodu wielką imprezę w Gaylord Entertainment Center, na której pogratulowali Brooksowi sprzedaży w sumie ponad stu milionów płyt tylko w USA.

Ostatnią płytą Brooksa był „Scarecrow”. Album ukazał się 13 listopada 2001 roku. Choć nie osiągnął takiej sprzedaży jak poprzednie płyty, dotarł do 1. miejsca na listach pop i country. 

W sierpniu 2007 roku Brooks zapowiedział wydanie nowego albumu, który miał nosić tytuł „The Ultimate Hits”. Jest to dwupłytowe wydawnictwo zawierające trzydzieści przebojów, trzy nowe utwory i DVD z teledyskami. Album promował utwór „More Than a Memory”, który zadebiutował na pierwszym miejscu na liście Hot Country Songs. Jeden z moich ulubionych utworów.

Za: www.garthbrooks.com oraz www.miastomuzyki.pl

Poniżej utwór, który sprawił iż utonąłem w twórczości Brooksa. Ba, skrycie po głowie chodziła mi nawet nauka gry na fortepianie... do dziś tego nie potrafię. :-)



 

net-Saloon otwarty!

Witam odwiedzających! Odświeżony i przeczyszczony blog startuje w nowej oprawie inspirowanej pewnymi naleciałościami, które od wielu lat tkwią w mej głowie. Ot taki przejaw indywidualizmu i "outsiderstwa".

Przyjęty motyw "wild west"/"western" zapewne znów się zmieni. Ciekawych szablonów jest cała masa i ciężko się zdecydować :-)

Samoograniczenia nie pozwalają na publiczne wywlekanie swoich trosk, jednak mniej lub bardziej regularnie (zależnie od możliwości czasowych) podzielę się spostrzeżeniami, obserwacjami, ciekawostkami i... tym, co jeszcze przyjdzie do głowy z dziedzin tzw. różnych.  Uporządkować muszę tylko myśli. Nie zabraknie tematów filmowych i muzycznych, od których pozwolę sobie zacząć.

Miłej lektury, zapraszam!