Przeglądając oferty amerykańskich antykwariatów znalazłem kilka ciekawych pozycji za raptem kilka dolarów. Jako, iż od zawsze dobrze czytało mi się listy i pamiętniki, sięgnąłem (ponownie) po zbiór korespondencji i relacji jednego z amerykańskich generałów - Josepha Warrena Stilwella (1883–1946). Nie przypadkowo. Tematyka działań wojennych na Dalekim Wschodzie fascynuje mnie nie od dziś.
Otrzymujemy zbiór relacji i listów kierowanych przez generała do żony, Winifred A. Stilwell aż do czasu jego odwołania jako dowódcy w 1944 roku. Język, jakim posługuje się Stilwell nie jest zbyt górnolotny. Jak mówił, tak pisał. Wprost, jak żołnierz. Cięty konkretny język, maniery, anglofobia, sprawiła, iż otrzymał przydomek "Octowy Joe". To się świetnie czyta!
Od 1941 r. na prośbę Chiang Kai-Sheka, lidera chińskich nacjonalistów Stilwell (od 1943 r. mianowany zastępcą Vice Admirała Lorda Louisa Mountbattena na obszarze południowo-wschodniej Azji) – objął dowodzenie nad trzema chińskimi dywizjami, brygadami tzw. "Merrill's Marauders" oraz birmańskimi Chindits. Przegrał, wycofał się do brytyjskich Indii. Przekonał Mountbattena do ofensywy lądowej w Birmie, aby otworzyć korytarz łączący armie w Indiach i Azji Południowo-Wschodniej z Chinami.
Stilwell nalegał także, by wybudować szlak komunikacyjny łączący węzeł kolejowy Ledo w indyjskim stanie Assam z Bhamo w północnej Birmie. Szlak ten, the Ledo Road, miał ułatwić transport zaopatrzenia dla sił alianckich, które znalazły się w trudnym położeniu wskutek zajęcia przez Japończyków głównej arterii komunikacyjnej w Birmie zwanej szlakiem birmańskim, the Burma Road.
Z czasem, w wyniku nieporozumień co do prowadzenia działań i kwestii dowodzenia oddziałami chińskimi, na prośbę Chiang Kai-Sheka "Octowy Joe" został w październiku 1944 r. odwołany z Azji.
Do końca życia pozostawał w czynnej służbie. Zmarł na raka żołądka 12 października 1946 r. w Presidio w San Francisco. Jego prochy rozrzucone zostały nad Pacyfikiem, a tablica pamiątkowa umieszczona na cmentarzu West Point.
Książkę polecam, nie tylko fascynatom historii wojskowości, ale każdemu, kto lubi patrzeć oczami bezpośrednich świadków jakże tragicznych wydarzeń.