Stare dobre czasy, gdy w osiedlowych kablówkach było wszystko, bez kodowania... CMT, VoA i kilka innych stacji, które grały jakże ruszające kawałki jednego z tytanów country. George Strait, bo o nim mówię, na żywo... i "One night at a time"
27 paź 2009
31 sie 2009
"Pięć Minut przed Burzą" - pierwsza wystawa wirtualna AP w Toruniu
W imieniu Archiwum Państwowego w Toruniu oraz Pani Dyrektor mgr Beaty Herdzin z przyjemnością informuję i zapraszam do odwiedzenia naszej pierwszej wirtualnej wystawy zatytułowanej "Pięć Minut przed Burzą". Wystawę będzie można obejrzeć już od dnia 1 września b.r. na nowej stronie internetowej Archiwum: www.torun.ap.gov.pl
Wystawa poświęcona jest ostatnim chwilom przed wybuchem II wojny światowej oraz gorączkowym działaniom tuż po jej wybuchu, w trakcie kampanii wrześniowej. Prezentuje w wirtualny sposób różnorodne w formie archiwalia z zasobu Archiwum Państwowego w Toruniu oraz Oddziału we Włocławku.
Z wybranych na wystawę materiałów z jednej strony wyłania się obraz codziennego życia miast Torunia i Włocławka i ich mieszkańców, wraz z dalekosiężnymi planami i nadziejami na przyszłość, z drugiej zaś strony widoczne są: lęk przed narastającą agresją i roszczeniami niemieckiego sąsiada i próby przygotowań do nieuniknionej wojny.
Wystawa podzielona została na dwie części dotyczące osobno Torunia oraz Włocławka. Niestety, z terenu Włocławka z okresu lata 1939 roku zachowało się bardzo niewiele archiwaliów, być może zaginęły w wyniku działań wojennych. W związku z tym szerzej prezentowane są planowane w tym mieście na rok 1939 różnorodne przedsięwzięcia, w tym budowlane. Z zachowanych akt wynika także, że miasto przed wybuchem wojny miało problem z epidemią duru (tyfusu) plamistego w środowiskach robotniczych. Na tle skąpo zachowanych archiwaliów wyjątkowy walor posiada zachowany w zbiorach Oddziału Archiwum we Włocławku protokół posiedzenia Oddziału PCK we Włocławku z dnia 1 września 1939 roku. Zawiera on plan działania na czas wojny i przewiduje pomoc sanitarną i opiekę na rannymi i żołnierzami, zarówno armii polskiej, jak i niemieckiej.
Dla Torunia z okresu lata 1939 roku zachowało się nieco więcej archiwaliów, dotyczących zarówno życia codziennego, jak i przygotowań do wojny. Szczególnie poruszające są informacje o przedsięwzięciach planowanych na sierpień i wrzesień 1939 roku, a wśród nich plakaty ostatnich przedstawień teatralnych czy letnia ramówka rozgłośni regionalnej Polskiego Radia. Zachowały się także sprawozdania z kolonii letnich, których sierpniowe turnusy zostały przerwane nakazem powrotu dzieci do domów.
Narastające napięcie polityczne widać między innymi w poufnych raportach policyjnych, dotyczących na przykład rewizji w domach Niemców „politycznie podejrzanych” (z dnia 31 sierpnia 1939!) oraz w podaniu Polaka z Gdańska, który z powodu prześladowań narodowościowych prosi o zgodę na osiedlenie w Polsce. Toruń szczególnie dokładnie przygotowywał się do ataku gazowego oraz do ataku z powietrza, organizując obronę przeciwlotniczą, co znalazło odzwierciedlenie w licznie zachowanych instrukcjach dla służb miejskich oraz w zestawieniach różnorodnego typu schronów. Akcja mobilizacyjna rozpoczęła się w ostatnich dniach sierpnia. W Archiwum Toruńskim zachowały się liczne karty powołania osób i środków transportu (np. roweru). Mimo grozy nadciągającej wojny lekko humorystyczną wymowę ma pismo z dnia 31 sierpnia 1939 roku wysłane przez Bolesława Hozakowskiego, właściciela firmy "Skład i Hodowla Nasion" do Zarządu Miejskiego w Toruniu, w sprawie błędnego ujęcia w planie mobilizacyjnym produkowanych przez niego cebul i nasion kwiatów i warzyw jako cebuli i włoszczyzny. Zachowana z pierwszych dni września bardzo nieliczna korespondencja pokazuje chaos ewakuacji, ale z drugiej strony również próby zorganizowania życia codziennego w czasach wojny. Część toruńską wystawy kończy rzeczowa informacja o braku miejsc do pochówku na cmentarzu wojskowo-garnizonowym.
Beata Herdzin,
Dyrektor Archiwum Państwowego w Toruniu
Prawa autorskie do tekstu i zdjęć: Archiwum Państwowe w Toruniu
Wystawa poświęcona jest ostatnim chwilom przed wybuchem II wojny światowej oraz gorączkowym działaniom tuż po jej wybuchu, w trakcie kampanii wrześniowej. Prezentuje w wirtualny sposób różnorodne w formie archiwalia z zasobu Archiwum Państwowego w Toruniu oraz Oddziału we Włocławku.
Z wybranych na wystawę materiałów z jednej strony wyłania się obraz codziennego życia miast Torunia i Włocławka i ich mieszkańców, wraz z dalekosiężnymi planami i nadziejami na przyszłość, z drugiej zaś strony widoczne są: lęk przed narastającą agresją i roszczeniami niemieckiego sąsiada i próby przygotowań do nieuniknionej wojny. Wystawa podzielona została na dwie części dotyczące osobno Torunia oraz Włocławka. Niestety, z terenu Włocławka z okresu lata 1939 roku zachowało się bardzo niewiele archiwaliów, być może zaginęły w wyniku działań wojennych. W związku z tym szerzej prezentowane są planowane w tym mieście na rok 1939 różnorodne przedsięwzięcia, w tym budowlane. Z zachowanych akt wynika także, że miasto przed wybuchem wojny miało problem z epidemią duru (tyfusu) plamistego w środowiskach robotniczych. Na tle skąpo zachowanych archiwaliów wyjątkowy walor posiada zachowany w zbiorach Oddziału Archiwum we Włocławku protokół posiedzenia Oddziału PCK we Włocławku z dnia 1 września 1939 roku. Zawiera on plan działania na czas wojny i przewiduje pomoc sanitarną i opiekę na rannymi i żołnierzami, zarówno armii polskiej, jak i niemieckiej.
Dla Torunia z okresu lata 1939 roku zachowało się nieco więcej archiwaliów, dotyczących zarówno życia codziennego, jak i przygotowań do wojny. Szczególnie poruszające są informacje o przedsięwzięciach planowanych na sierpień i wrzesień 1939 roku, a wśród nich plakaty ostatnich przedstawień teatralnych czy letnia ramówka rozgłośni regionalnej Polskiego Radia. Zachowały się także sprawozdania z kolonii letnich, których sierpniowe turnusy zostały przerwane nakazem powrotu dzieci do domów.
Narastające napięcie polityczne widać między innymi w poufnych raportach policyjnych, dotyczących na przykład rewizji w domach Niemców „politycznie podejrzanych” (z dnia 31 sierpnia 1939!) oraz w podaniu Polaka z Gdańska, który z powodu prześladowań narodowościowych prosi o zgodę na osiedlenie w Polsce. Toruń szczególnie dokładnie przygotowywał się do ataku gazowego oraz do ataku z powietrza, organizując obronę przeciwlotniczą, co znalazło odzwierciedlenie w licznie zachowanych instrukcjach dla służb miejskich oraz w zestawieniach różnorodnego typu schronów. Akcja mobilizacyjna rozpoczęła się w ostatnich dniach sierpnia. W Archiwum Toruńskim zachowały się liczne karty powołania osób i środków transportu (np. roweru). Mimo grozy nadciągającej wojny lekko humorystyczną wymowę ma pismo z dnia 31 sierpnia 1939 roku wysłane przez Bolesława Hozakowskiego, właściciela firmy "Skład i Hodowla Nasion" do Zarządu Miejskiego w Toruniu, w sprawie błędnego ujęcia w planie mobilizacyjnym produkowanych przez niego cebul i nasion kwiatów i warzyw jako cebuli i włoszczyzny. Zachowana z pierwszych dni września bardzo nieliczna korespondencja pokazuje chaos ewakuacji, ale z drugiej strony również próby zorganizowania życia codziennego w czasach wojny. Część toruńską wystawy kończy rzeczowa informacja o braku miejsc do pochówku na cmentarzu wojskowo-garnizonowym.Beata Herdzin,
Dyrektor Archiwum Państwowego w Toruniu
Prawa autorskie do tekstu i zdjęć: Archiwum Państwowe w Toruniu
24 sie 2009
"Problemy archiwistyki" Nr 3/2009
Ukazał się numer 3 e-kwartalnika "Problemy archiwistyki". Artykuły w plikach pdf do poczytania na ----> Problemy Archiwistyki <----
Władysław Stępniak
W czym może przeszkadzać zasada proweniencji?
Waldemar Chorążyczewski
Archiwista – teoretyk? Archiwozof? Archiwistyk?
Krzysztof Stryjkowski
Akta niemieckiej listy narodowościowej i ich pozostałość w Archiwum Państwowym w Poznaniu
Dariusz Grot
Dostępność zasobów archiwów państwowych (część czwarta)
Wioletta Lipińska
Z problematyki narastającego zasobu archiwalnego w zakresie projektów budowlanych w świetle przepisów prawa (wprowadzenie)
Anna Barszcz
Głos w sprawie archiwów wyodrębnionych
Stanisław Sierpowski
Aleksandro Gionfrida, L’Italia e il coordinamento militarne „interalleato” nella prima guerra mundiale
Władysław Stępniak
W czym może przeszkadzać zasada proweniencji?
Waldemar Chorążyczewski
Archiwista – teoretyk? Archiwozof? Archiwistyk?
Krzysztof Stryjkowski
Akta niemieckiej listy narodowościowej i ich pozostałość w Archiwum Państwowym w Poznaniu
Dariusz Grot
Dostępność zasobów archiwów państwowych (część czwarta)
Wioletta Lipińska
Z problematyki narastającego zasobu archiwalnego w zakresie projektów budowlanych w świetle przepisów prawa (wprowadzenie)
Anna Barszcz
Głos w sprawie archiwów wyodrębnionych
Stanisław Sierpowski
Aleksandro Gionfrida, L’Italia e il coordinamento militarne „interalleato” nella prima guerra mundiale
16 sie 2009
Sentymentalnie i ...jeszcze na lato
Kolejny artysta, którym niegdyś się zainteresowałem i którego do dziś z przyjemnością słucham czekając na kolejne albumy.
Alan Eugene Jackson (url. 17 października 1958 roku w Newnan,w stanie Georgia) - jego muzyka zawiera w sobie elementy honky tonk oraz mainstreamu gatunku, słychać także wpływy klasycznej odmiany country. W latach 90. jeden z najpopularniejszych artystów tego stylu. Nagrał 12 albumów studyjnych oraz wiele kompilacji. Sprzedał ponad 50 milionów płyt. Ponad 50 jego singli znalazło się w prestiżowym zestawieniu Billboard Top 30, w tym połowa okupowała 1. miejsce. Członek Grand Ole Opry. Ma swoją gwiazdę w Music Hall of Fame w Georgii.
Cyt. za:
http://www.miastomuzyki.pl/biografia-alan-jackson,8054
http://www.alanjackson.com/
Na początku marca 2008 roku, z ukazaniem się następnego albumu "Good Time" fani mogli odetchnąć z ulgą, bo wydawnictwo stylistycznie wróciło do korzeni gatunku. Promował go singiel "Small Town Southern Man". Z tego krążka pochodziły także takie przeboje jak "Country Boy" i "Sissy's Song", która dedykowana została długoletniej przyjaciółce rodziny – Leslie "Sissy" Fitzgerald, tragicznie zmarłej w poprzednim roku.
Z tego albumu pochodzą dwa utwory, które w ostatnich tygodniach towarzyszą mej letniej tułaczce po tym świecie, mianowicie: "I Still Like Bologna" oraz wakacyjny "Laid Back 'N Low Key (Cay)".
"I Still Like Bologna" to nic innego, jak wspomnienie starych czasów, gdy człowiek żył w zgodzie z naturą, bez nowinek technicznych. Ech... to nie wróci już. Jednocześnie słowa nie skreślają tego, co otrzymaliśmy dzięki rozwojowi nauki i techniki. To ułatwia życie... W jakim stopniu? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie. Posłuchajcie zresztą.
Alan Jackson - "I Still Like Bologna"
Parę słów od Alana:
Alan Jackson - "Laid back 'N low key"
Alan Eugene Jackson (url. 17 października 1958 roku w Newnan,w stanie Georgia) - jego muzyka zawiera w sobie elementy honky tonk oraz mainstreamu gatunku, słychać także wpływy klasycznej odmiany country. W latach 90. jeden z najpopularniejszych artystów tego stylu. Nagrał 12 albumów studyjnych oraz wiele kompilacji. Sprzedał ponad 50 milionów płyt. Ponad 50 jego singli znalazło się w prestiżowym zestawieniu Billboard Top 30, w tym połowa okupowała 1. miejsce. Członek Grand Ole Opry. Ma swoją gwiazdę w Music Hall of Fame w Georgii.
Cyt. za:
http://www.miastomuzyki.pl/biografia-alan-jackson,8054
http://www.alanjackson.com/
Na początku marca 2008 roku, z ukazaniem się następnego albumu "Good Time" fani mogli odetchnąć z ulgą, bo wydawnictwo stylistycznie wróciło do korzeni gatunku. Promował go singiel "Small Town Southern Man". Z tego krążka pochodziły także takie przeboje jak "Country Boy" i "Sissy's Song", która dedykowana została długoletniej przyjaciółce rodziny – Leslie "Sissy" Fitzgerald, tragicznie zmarłej w poprzednim roku.Z tego albumu pochodzą dwa utwory, które w ostatnich tygodniach towarzyszą mej letniej tułaczce po tym świecie, mianowicie: "I Still Like Bologna" oraz wakacyjny "Laid Back 'N Low Key (Cay)".
"I Still Like Bologna" to nic innego, jak wspomnienie starych czasów, gdy człowiek żył w zgodzie z naturą, bez nowinek technicznych. Ech... to nie wróci już. Jednocześnie słowa nie skreślają tego, co otrzymaliśmy dzięki rozwojowi nauki i techniki. To ułatwia życie... W jakim stopniu? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie. Posłuchajcie zresztą.
Alan Jackson - "I Still Like Bologna"
Parę słów od Alana:
Alan Jackson - "Laid back 'N low key"
11 sie 2009
Wakacje z naturą i historią
Kilka dni urlopu spędziłem w zachodniej części Pojezierza Wałeckiego, na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego. Niezwykle urokliwe okolice Wałcza, Mirosławca, Tuczna i okolicznych wsi - Starej i Nowej Korytnicy, Nowej Studnicy, Łowicza Wałeckiego zapewniają ciszę i spokój ducha, wywołują uśmiech i dobry nastrój, jako efekt obcowania z dziewiczą przyrodą, z dala od cywilizacji, przemysłu i miejskiego hałasu.



Warty odwiedzenia jest rezerwat przyrody "Mszary Tuczyńskie", niezapomnianych wrażeń dostarcza obszar chronionego krajobrazu "Puszcza nad Drawą", liczne jeziora i lasy sosnowe. Tereny sprzyjają wędrówkom pieszym i rowerowym.



Innym ciekawym miejscem jest tzw. Czarodziejska Górka położona 9 km od Wałcza, pomiędzy Strącznem a Rutwicą. Woda płynie w górę, samochód całkowicie wyhamowany i "na luzie" sam wjeżdża pod górkę. Sprawdzone! Polecam.

Miłośnicy historii również znajdą tu coś dla siebie. Wał Pomorski (niem. Die Pommernstellung) – poprawniej nazywany Pozycją Pomorską był linią fortyfikacji niemieckich wybudowanych w latach 1932-1937 i rozbudowanej w latach 1938-1939 i 1944-1945 na ówczesnej wschodniej granicy Niemiec w rejonie Pojezierza Zachodniopomorskiego. Całkowita długość pozycji w roku 1937 wyniosła ok. 235 km.
Pozycja ta w założeniu twórców miała być tylko tzw. pozycją umocnioną, rozbudowaną pozycją polową osłaniającą rejony koncentracji wojsk i osłaniającą Pomorze Zachodnie w razie uderzenia wojsk polskich. Do końca 1937 roku zrealizowano budowę fortyfikacji od Czechowa koło Gorzowa Wlkp. na południu aż do okolic Białego Boru i Cybulina (południowy brzeg jeziora Bobięcińskiego Wielkiego). Dalej Wał Pomorski miał być tylko tzw. odcinkiem mobilizacyjnym wzmacnianym fortyfikacją polową tylko na wypadek wojny i biegł w stronę Darłówka gdzie miał stykać się z Bałtykiem. Wał Pomorski zawierał w sobie wiele znaczących fragmentów; rejon Wałcza to najpotężniejszy węzeł schronów na obecnym terenie Polski. Na szczycie Góry Wisielczej (151 m n.p.m.) koło Strzalin powstała jedna z największych grup warownych w fortyfikacji niemieckiej, która posiadała około 800 m potern. Całość przez okres wojny nie była obsadzona i otwarta na działalność wywiadu, także polskiego.
W 1944 podjęto decyzję o przygotowaniu Wału do obrony. Pozycję uzupełniono o pozycje polowe, wybudowano kilkaset lekkich schronów dla ckm typu Ringstand 58c zwanych potocznie Tobrukami. Nieukończone fortyfikacje Wału blokowały marsz Armii Czerwonej i Wojska Polskiego od stycznia do marca 1945.
W Wałczu czynny jest obecnie skansen na pozostałościach tzw. Grupy Warownej "Cegielnia". W okolicach wsi Zdbice miało miejsce przełamanie Wału Pomorskiego, we wsi znajduje się tablica pamiątkowa oraz Izba Pamięci.
W Strzalinach na południowy wschód od wsi Góra Wisielcza (151 m n.p.m.), pozostałości grupy warownej "Góra Wisielcza", fortyfikacji Wału Pomorskiego (1933-38). Schron ten był najsilniejszą grupą warowną ze wszystkich umocnień niemieckich okresu drugiej wojny światowej. Niezagospodarowane podziemne korytarze o łącznej długości 800 metrów, upodobały sobie nietoperze na jedno z największych w Polsce zimowisk. Od 13 czerwca 2008 teren wraz z otaczającym wzgórze lasem sosnowym (17,83 ha) w rezerwacie przyrody "Strzaliny koło Tuczna".
Warty odwiedzenia jest rezerwat przyrody "Mszary Tuczyńskie", niezapomnianych wrażeń dostarcza obszar chronionego krajobrazu "Puszcza nad Drawą", liczne jeziora i lasy sosnowe. Tereny sprzyjają wędrówkom pieszym i rowerowym.
Innym ciekawym miejscem jest tzw. Czarodziejska Górka położona 9 km od Wałcza, pomiędzy Strącznem a Rutwicą. Woda płynie w górę, samochód całkowicie wyhamowany i "na luzie" sam wjeżdża pod górkę. Sprawdzone! Polecam.

Miłośnicy historii również znajdą tu coś dla siebie. Wał Pomorski (niem. Die Pommernstellung) – poprawniej nazywany Pozycją Pomorską był linią fortyfikacji niemieckich wybudowanych w latach 1932-1937 i rozbudowanej w latach 1938-1939 i 1944-1945 na ówczesnej wschodniej granicy Niemiec w rejonie Pojezierza Zachodniopomorskiego. Całkowita długość pozycji w roku 1937 wyniosła ok. 235 km.
Pozycja ta w założeniu twórców miała być tylko tzw. pozycją umocnioną, rozbudowaną pozycją polową osłaniającą rejony koncentracji wojsk i osłaniającą Pomorze Zachodnie w razie uderzenia wojsk polskich. Do końca 1937 roku zrealizowano budowę fortyfikacji od Czechowa koło Gorzowa Wlkp. na południu aż do okolic Białego Boru i Cybulina (południowy brzeg jeziora Bobięcińskiego Wielkiego). Dalej Wał Pomorski miał być tylko tzw. odcinkiem mobilizacyjnym wzmacnianym fortyfikacją polową tylko na wypadek wojny i biegł w stronę Darłówka gdzie miał stykać się z Bałtykiem. Wał Pomorski zawierał w sobie wiele znaczących fragmentów; rejon Wałcza to najpotężniejszy węzeł schronów na obecnym terenie Polski. Na szczycie Góry Wisielczej (151 m n.p.m.) koło Strzalin powstała jedna z największych grup warownych w fortyfikacji niemieckiej, która posiadała około 800 m potern. Całość przez okres wojny nie była obsadzona i otwarta na działalność wywiadu, także polskiego.
W 1944 podjęto decyzję o przygotowaniu Wału do obrony. Pozycję uzupełniono o pozycje polowe, wybudowano kilkaset lekkich schronów dla ckm typu Ringstand 58c zwanych potocznie Tobrukami. Nieukończone fortyfikacje Wału blokowały marsz Armii Czerwonej i Wojska Polskiego od stycznia do marca 1945.W Wałczu czynny jest obecnie skansen na pozostałościach tzw. Grupy Warownej "Cegielnia". W okolicach wsi Zdbice miało miejsce przełamanie Wału Pomorskiego, we wsi znajduje się tablica pamiątkowa oraz Izba Pamięci.
W Strzalinach na południowy wschód od wsi Góra Wisielcza (151 m n.p.m.), pozostałości grupy warownej "Góra Wisielcza", fortyfikacji Wału Pomorskiego (1933-38). Schron ten był najsilniejszą grupą warowną ze wszystkich umocnień niemieckich okresu drugiej wojny światowej. Niezagospodarowane podziemne korytarze o łącznej długości 800 metrów, upodobały sobie nietoperze na jedno z największych w Polsce zimowisk. Od 13 czerwca 2008 teren wraz z otaczającym wzgórze lasem sosnowym (17,83 ha) w rezerwacie przyrody "Strzaliny koło Tuczna".
Zamek w Tucznie - legenda. Urlop 2009
Biała Dama
Na początku XV stulecia, jeden z właścicieli tuczyńskiego zamku ożenił się z piękną panną ze świetnego , wielkopolskiego rodu. Nie było to jednak małżeństwo udane i między młodymi rychło zaczęły się niesnaski. Kiedy pan zamku wyjechał na królewskie wezwanie do Krakowa, pani nawiązała tajemny romans z młodym sokolnikiem.
Kochankowie spotykali się w jednej z komnat we wschodniej wieży, gdzie pani dla niepoznaki kazała ustawić swe krosna i kołowrotek.
Czas jednak szybko mijał i po kilku miesiącach wrócił na zamek jego właściciel. Któregoś dnia zorganizowano polowanie na ptactwo wodne, w którym uczestniczył cały dwór. W czasie łowów zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Pani zamku, strzelając z kuszy do skrytego w szuwarach stadka cyranek, trafiła sokolnika.
Młodzieniec zmarł jeszcze tego samego dnia. Rozpacz młodej pani nie miała granic. Zamknęła się w komnacie na wieży, nie dopuszczając do siebie nikogo. Jakiś czas potem znaleziono ją martwą. Ponoć sama zadała sobie śmierć wypijając truciznę. Pochowano ją jednak z należytą czcią w rodzinnym grobowcu.
W zamku jednak od tego czasu dzieją się dziwne rzeczy. Zza zamkniętych drzwi komnaty na wieży dochodzi turkot kołowrotka, a przez okienko widać migocące światełko. W nocy spotkać można na zamkowych korytarzach dwie zjawy: młodej kobiety w bieli i giermka z sokołem ubranego w zielony strój myśliwski...
Cyt. za: http://www.zamek-tuczno.pl/?legenda,2
Na początku XV stulecia, jeden z właścicieli tuczyńskiego zamku ożenił się z piękną panną ze świetnego , wielkopolskiego rodu. Nie było to jednak małżeństwo udane i między młodymi rychło zaczęły się niesnaski. Kiedy pan zamku wyjechał na królewskie wezwanie do Krakowa, pani nawiązała tajemny romans z młodym sokolnikiem.
Kochankowie spotykali się w jednej z komnat we wschodniej wieży, gdzie pani dla niepoznaki kazała ustawić swe krosna i kołowrotek.
Czas jednak szybko mijał i po kilku miesiącach wrócił na zamek jego właściciel. Któregoś dnia zorganizowano polowanie na ptactwo wodne, w którym uczestniczył cały dwór. W czasie łowów zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Pani zamku, strzelając z kuszy do skrytego w szuwarach stadka cyranek, trafiła sokolnika.
Młodzieniec zmarł jeszcze tego samego dnia. Rozpacz młodej pani nie miała granic. Zamknęła się w komnacie na wieży, nie dopuszczając do siebie nikogo. Jakiś czas potem znaleziono ją martwą. Ponoć sama zadała sobie śmierć wypijając truciznę. Pochowano ją jednak z należytą czcią w rodzinnym grobowcu.
W zamku jednak od tego czasu dzieją się dziwne rzeczy. Zza zamkniętych drzwi komnaty na wieży dochodzi turkot kołowrotka, a przez okienko widać migocące światełko. W nocy spotkać można na zamkowych korytarzach dwie zjawy: młodej kobiety w bieli i giermka z sokołem ubranego w zielony strój myśliwski...
Cyt. za: http://www.zamek-tuczno.pl/?legenda,2
Zamek w Tucznie - urlop 2009
Najwcześniejsze historyczne zapisy źródłowe stwierdzają: "Hasso von Wedel, pierwszy właściciel Tuczna przejął w XIIIw. ceglany dom polskiego księcia Wielkopolski”. Nie ma potwierdzenia, że dom znajdował się w tym samym miejscu, gdzie obecny Zamek w Tucznie, ale z pewnością historia Zamku zaczyna się w tamtych czasach.
Pierwszy, ceglano - kamienny gotycki dom został wzniesiony na kwadratowym planie 35x35 m. z kwadratowym dziedzińcem otoczonym grubym, ceglanym murem, ze wschodnim skrzydłem dla mieszkańców. Położony na szczycie stromego wzgórza, otoczony wodami dwóch jezior i bagnami z trzech stron, Zamek był dobrze bronioną fortecą, dominującą nad miasteczkiem Tuczno.
W 1331 roku osada została obdarzona przez rodzinę Wedlów prawami miejskimi. Przez 200 lat miasto i Zamek były świadkami zgromadzń rodziny i jej politycznych spotkań. W 1542 roku gdy aspekty religijne poróżniły Wedlów - rodzina rozdzieliła się na dwie gałęzie. Jedna z nich przyjęła nazwisko Wedel - Tuczyński (od nazwy miasta) i związała się ściśle z Polską.
Od tego czasu zaczęła postępować dalsza przebudowa Zamku. Po przeciwnej stronie skrzydła mieszkalnego został wybudowany nowy budynek z głębokimi piwnicami o wymiarach 8x11 m. W XVI w. rodzina Wedlów Tuczyńskich zmodernizowała rezydencję. Między rokiem 1542 i 1581 Stanisław Tuczyński przeprowadził ogólną przebudowę gotyckiego Zamku, tworząc w ten sposób całkowicie nowy, renesansowy budynek.
Szesnastowieczne przebudowy Zamku nie zniszczyły gotyckiego układu dziedzińca zamkniętego siedmiometrową ścianą ceglaną. Lata 1608-1631 przyniosły dalsze zmiany. Krzysztof Tuczyński dodał dwa kompletnie nowe, zachodnie i południowe skrzydła. Dziedziniec został zamknięty trzema skrzydłami i ceglanym murem.
W XVII w. fasady tych skrzydeł otrzymały nowy barokowy kształt a dziedziniec otwarto przez zburzenie muru. W ten sposób średniowieczna twierdza została przemieniona, zgodnie z ówczesną modą, w bogatą rezydencję rodziny Tuczyńskich.
Na początku XX w. list burmistrza Tuczna mówi, że Zamek został prawie całkowicie zniszczony. Po interwencji władz Piły i Berlina budynek został odnowiony i przekazany jako szpital niemieckiej charytatywnej organizacji “Caritas”.
Podczas wojny Zamek tworzył, ogniwo umocnień stanowiących linię niemieckiej obrony “Wał Pomorski”. Wraz z zabudowaniami rynku został wysadzony w powietrze przez wycofujące się wojska radzieckie w 1946 roku. Rekonstrukcja rozpoczęła się w 1966 roku. Po drobiazgowych historycznych i architektonicznych studiach rekonstrukcję zakończono i Zamek otwarto w 1976 r. jako Dom Architektów: Stowarzyszenie Architektów Polskich.
Cyt. za: http://www.zamek-tuczno.pl/?historia,3
Więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Tucznie
Tuczno (hist. Thuitz, niem. Tütz) – miasto w woj. zachodniopomorskim, w powiecie wałeckim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Tuczno. W latach 1975-1998 miasto administracyjnie należało do woj. pilskiego. Położone w zachodniej części Pojezierza Wałeckiego, na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego.
Pierwsze pisane wzmianki o miejscowości Tuczno pochodzą z 1306 roku. Zaczątkiem dzisiejszego miasta była prawdopodobnie słowiańska osada. Tuczno w 1331 roku otrzymało prawa miejskie na prawie brandenburskim. Jednak od wcześniejszych już lat, miasto było prywatną własnością rodziny Wedlów, której przedstawiciele byli ważnymi osobistościami w ówczesnej Wielkopolsce. Ich rządy trwały do połowy XVIII wieku kiedy ród Wedlów-Tuczyńskich całkowicie wygasł. Wtedy to Tuczno i okoliczne miejscowości przeszły pod władanie różnych osób aby w 1772 roku przejść (w wyniku I rozbioru Polski) pod władzę pruską. Ich panowanie trwało 173 lata do 1945 roku.
W latach 20. i 30. XX wieku władze niemieckie poleciły wybudować w mieście i okolicach olbrzymie umocnienia które w czasie II wojny światowej weszły w skład umocnień Wału Pomorskiego. Bunkry te po wojnie zostały wysadzone w większości w powietrze przez żołnierzy 47 Armii Radzieckiej. Tuczno zostało zajęte przez żołnierzy radzieckich 11 lutego 1945 roku. Zabudowa miasteczka legła w gruzach, straty sięgnęły 80%.
Miasto zostało ponownie włączone do Polski, zaś jego ludność wysiedlono do Niemiec. Po wojnie nastąpiła odbudowa i rozbudowa miasta, jednak utraciło ono swój pierwotny charakter wskutek nieprzemyślanej zabudowy. Efektem tego są nieciekawe bloki w centrum miasta i praktycznie brak starej zabudowy. Do 1999 roku Tuczno było najmniejszym miastem województwa pilskiego. Obecnie jest jednym z mniejszych miast województwa zachodniopomorskiego.
--------
Zdjęcia własne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)